W zeszłym roku (a raczej przez dwa lata) nie pisałem o literaturze, ale postanowiłem powrócić do tego 🙂 A w jaki sposób lepiej powrócić niż robiąc podsumowanie właśnie kończącego się roku?
Moim celem było ~70 pozycji w tym roku, czego nie udało się zrealizować ze względu na to, że koniec roku był okropny pod względem pracy i niestety nie miałem czasu na czytanie. Zwykle mówię, że wszyscy mamy tyle samo czasu – po 24 godziny na dzień – i nadal to podtrzymuję. Niemniej w momencie, gdy przekroczyłem te magiczne 52 przeczytane książki, trochę spadła mi motywacja i… odpuściłem. Tak bywa. Rok kończę z 58 pozycjami na koncie.
Przeczytane książki: 58
Średnia ocena: 6,58
Najpopularniejsze kraje: Polska (20), USA (15), Kanada (7)
Ponownie raczej trzymałem się tzw. zachodniej kultury, co trochę mnie boli, ale dotychczas nie włożyłem wysiłku, by to zmienić. Dzięki polecajce znajomej na mojej liście do przeczytania wylądowała książka filipińskiej autorki – już mam ją w ebooku, więc może w 2026 wyjadę literacko trochę dalej.
Warte wspomnienia książki tego roku
2025 był jakoś słaby pod względem książek, a może raczej nie-wybitny. Przeczytałem dużo książek, którym wystawiłem ocenę 8/10, ale tylko jedną 9 (i to „Bóg nie jest chętny” mojego ukochanego Stevena Eriksona) i żadnej 10. To znaczy niby bardzo fajny rok, ale nic mnie nie powaliło.
Pierwszą książką, którą warto moim zdaniem wyróżnić, jest Cena szczęścia wspomnianego przed chwilą Stevena Eriksona. Długo nie czytałem jej, bo miałem zgrzyt, że SE pisze science-fiction, ale okazało się, że jest to naprawdę ciekawa pozycja o pierwszym kontakcie. Z jednej strony bardzo „oczytany” motyw, z drugiej strony książka jest napisana z mocno lewicowym zacięciem i zadaje dużo ciekawych pytań na temat tego, czy świat musi wyglądać jak wygląda, z imperialistycznym kapitalizmem.
Lagrange. Listy z ziemi Istvana Vizvarego chyba też polecam. Dlaczego chyba? Czytałem ją tylko raz, co w przypadku książki, która bawi się nie tylko czasem, ale też miejscem i całą resztą, jest niewystarczające. Aktualnie stoję w rozkroku, ponieważ jest szansa, że to bardzo dobra książka ze świetnym pomysłem i wykonaniem, ale być może jest to zbiór przypadkowych, choć ładnie napisanych tekstów, w których czasem powtarzają się miejsca czy imiona. By to określić, muszę przeczytać ją drugi raz, robiąc notatki, by sprawdzić, czy wszystko się „spina”.
W 2025 czytałem też podejrzanie dużo serii jak na mnie. Przeczytałem całe Bobiverse, które mnie bardzo wciągnęło. Obserwacja inteligentnej sondy von Neumanna sprawiła mi mnóstwo radości. Przeczytałem trzy tomy Żniw śmierci, które też są w porządku jako ciekawy YA, bo jednak uważam, że by uznać je za „dorosłą” literaturę, trochę zbyt często trzeba zawieszać niewiarę. Kilka tomów Księgi całości też wydało mi się w porządku, chociaż z jakichś powodów Grombelardzka Legenda nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak Król Bezmiarów.
I to chyba tyle. Wyznaczyłem sobie czas, by napisać to w 25 minut i ten czas właśnie dobiega końca. Rok 2025 literacko był dziwny, bo zabrakło mi takich książek, które naprawdę czuję, że zmieniają coś w moim życiu. Było po prostu względnie sporo dobrej literatury.