Kolaż z okładek kilku książek.

Czytelnicze podsumowanie roku 2022

Czytelnicze podsumowanie roku 2022

Koniec roku, a więc i czas na literackie podsumowanie roku. Ogólnie rok bardzo moim zdaniem udany. Udało mi się czytać praktycznie cały rok, z jedną poważniejszą przerwą około 3 tygodni, gdy “czytałem” Korzenie Totalitaryzmu Hanny Arendt. To była na tyle trudna dla mnie lektura, że choć ciekawa, było dla mnie całkowicie niemożliwym, by trzymać się swojego założenia z początku roku, czyli książka w maksymalnie 6 dni. Poza tym jednym przestojem było świetnie – w dwanaście miesięcy 2022 roku przeczytałem 84 pozycje. Jeżeli tylko uda mi się utrzymać takie tempo w nadchodzącym roku, będę jak najbardziej kontent. Nie ma sensu, bym przechodził przez wszystko, co przeczytałem, wybrałem więc tylko kilka co ciekawszych pozycji, które zwróciły moją uwagę z różnych względów.

Kolaż z okładek kilku książek.

Syn Cyrku – John Irving

Ja Irvinga po prostu uwielbiam, a to była kolejna książka, która pogłębiła moją miłość. Czytało mi się ją trochę inaczej niż zwykle tego autora, ponieważ przez ponad połowę miałem straszny problem, by jakoś wciągnąć się w historię. Przyzwyczaiłem się, że Irving zachwyca od pierwszego zdania, a tutaj tę magię poczułem dopiero pod koniec. Końcówka jednak zrekompensowała mi długi rozbieg i bez cienia wątpliwości zaliczam tę książkę do najlepszych przeczytanych w tym roku.

Tańcz, tańcz, tańcz – Haruki Murakami

Z Murakamim znowu odwrotnie. Wcześniej, wiele lat temu czytałem 1Q84, które raczej zraziło mnie do tego pisarza i mimo częstych zachwytów, które słyszałem, raczej omijałem go szerokim łukiem. I nagle, nie wiem w sumie jak, wpadło mi w dłonie “Tańcz, tańcz, tańcz”. To opowieść o poszukiwaniu, poszukiwaniu trochę sensu, trochę czegoś więcej Magiczny realizm, który denerwował mnie w 1Q84, tutaj jakoś fajnie mi się zgrywał. Bardzo spokojna, powolna narracja rezonowała we mnie w bardzo przyjemny sposób. Świetne zaskoczenie.

Poza tymi pozycjami w moim tegorocznym TOP5 znalazłaby się ponownie czytana “Diuna” Herberta, “Wszyscy na Zanzibarze” Brunnera oraz “Koniec historii i ostatni człowiek” Francisa Fukuyamy.

Wyróżnić z różnych powodów mogę w tym roku także:

Marsjanin – Andy Weir

Książka, którą wziąłem do ręki, nie oczekując niczego, a sprawiła mi okropnie dużo radości w trakcie czytania. Główny bohater w ciągu kilku akapitów stał się mi bardzo bliski i naprawdę z zapartym tchem czytałem dalej, by dowiedzieć się, czy uda mu się poradzić samotnie na czerwonej planecie.

Królowe Mogadiszu Paweł Smoleński

To znów bardzo przyjemny zbiór reportaży z czarnego lądu. Lubię czytać na temat egzotycznych miejsc, tego, czego nie rozumiem i co jest mi obce. Somalia była dla mnie wyjątkowo interesująca, ponieważ jakiś czas temu całkowicie przypadkiem w moim spektrum zainteresowania znalazł się Somaliland – zbuntowana od dziesięcioleci część Somalii, które tutaj niestety jest jedynie wspomniana, a jest w mojej ocenie małym cudem. Mimo to bardzo polecam, 

Jeśli chodzi o książki złe, by nie koncentrować się na tym, co niemiłe, tylko o jednej. Niestety najdłużej, bo nie wypada pisać niemiłych rzeczy krótko.

Apostata – Łukasz Czarnecki

Technicznie nie jest to najgorzej oceniona przeze mnie książka w roku, jeszcze niżej znajduje się “Dziewiąty Mag” oraz 1 tom serii Elementals od Michelle Meadow, ale jednak to ją postanowiłem negatywnie wyróżnić. Te dwie “gorsze” pozycje, są w całkowicie innym gatunku, bardziej young adult, kolokwialnie mówiąc – można je traktować w pewien sposób mniej poważnie. Za to ta książka, chyba chciałaby być brana na serio, jednak napisana jest po prostu niepoważnie. W jednym z wywiadów z autorem znalazłem informację, że ten nie robił sobie notatek podczas pisania Apostaty przez prawie 10 lat – to okropnie widać. Świat jest po prostu absurdalny, jednocześnie przepełniony mnóstwem zapożyczeń z naszego świata, i pusty, bez żadnej ciekawej wartości dodanej. Protagonistów dość ciężko polubić, ponieważ zaskakująco często wykazują się niekompetencją (kończącą się śmiercią wielu ludzi), co mogłoby być ciekawym początkiem ich rozwoju i/lub konfliktu wewnętrznego, jednak bohaterzy nawet tego nie zauważają. To świat jest zły, po co szukać problemów w sobie. Nie będę się dalej rozpisywał, bo w tej książce nie ma nic ciekawego poza okładką. 

Cel na przyszło rok to jak poprzednio, chociaż te 54 pozycje.

A więc życzę sobie i Wam wszystkiego najlepszego i czasu na lekturę 🙂

Dodaj komentarz