Oblężenie – Arturo Pérez-Reverte

Oblężenie – Arturo Pérez-Reverte

“Oblężenie” to jedna z tych książek, które na liście do przeczytania mam od momentu ich wydania. Mimo to, musiało minąć prawie dziesięć lat bym do niej usiadł, chociaż na którymś etapie życia nawet miałem ją w swoich dłoniach. Była jednak zbyt gruba, zbyt „zwykła”, bo to powieść historyczna (wolę fantastykę), by mnie do siebie przekonała, mimo absurdalnie pięknej okładki. W końcu znalazłem czas i naprawdę, było warto.

Dotychczas mój kontakt z literaturą historyczną ograniczał się głównie do dzieł rosyjskich, które są często bardzo silnie osadzone w ówczesnych wydarzeniach. Nie wiem dlaczego miałem wrażenie, że w takim pisaniu o codzienności to właśnie sąsiedzi ze wschodu są niedoścignieni. Książka Arturo Pereza była wspaniałą niespodzianką i wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Po pierwsze autorowi udało się w niesamowity sposób pokazać klimat Kadyksu jako miasta świata, w którym spotykają się ludzie różnych nacji i interesów. Obserwujemy prawdziwą metropolię – z jednej strony będącej w centrum działań wojennych, z drugiej jednak nic sobie z tego nie robiące miasto w którym urządza się przyjęcia i które szykuje się do ogłoszenia hiszpańskiej konstytucji.

Bardzo ciekawe było pokazanie perspektywy francuskiego inżyniera, zajmującego się ostrzeliwaniem Kadyksu. To czasy Napoleona, najsłynniejszego w dziejach artylerzysty, choć raczej nie zwraca się uwagi na tą część jego kariery. W cieniu Cesarza uniwersytecki fizyk musi dokonać niemożliwego i dwukrotnie zwiększyć zasięg swojej broni. Opisy nie są bardzo szczegółowe, ale na tyle wprowadzają w czytelnika w arkana sztuki artylerii, by szczerze kibicować staraniom francuza i czekać kiedy w końcu przyjadą nowe działa z Sewilli!

W książce jest również element, który bardzo sobie cenię, a mianowicie drogi wielu pojawiających się w powieści postaci, z których każda ma swój „punkt widzenia” i jest bohaterem fragmentu narracji, w końcu się schodzą. Każda pojedyncza osoba ma swój własny, indywidualny wkład w finał historii, również te z nich, które początkowo wydają się całkowicie niezwiązane z głównym wątkiem, jak siłą wcielony do hiszpańskiej armii wieśniak spod Kadyksu. Nie lubię, gdy autor wprowadza narratorów tylko po to by pokazać świat, wszyscy oni powinni mieć swoje pięć minut w opowiadanej historii i w tym przypadku właśnie tak jest.

Podsumowując, „Oblężenie” to naprawdę dobra literatura. Jedynym drobnym zgrzytem, który odczułem czytając książkę było wytłumaczenie, modus operandi i motywacja zabójcy, za którym pościg jest jedną z głównych osi fabuły. Rozwiązanie zagadki było raczej lekko wątpliwe, chociaż chyba nie niemożliwe. Na szczęście to nie jest kryminał, na pewno nie przede wszystkim, ale jedna z tych książek, która pozwala zrozumieć skąd wzięło się określenie „literatura piękna”.

Dodaj komentarz